Enteogród

Miejsce, gdzie wzrasta świadomość


Ezo-przekręt, czyli dlaczego nie biorę udziału w „kręgach obdarowywania”, „mandalach kobiet”, „dream weavingu” i innych „duchowych” piramidach finansowych?

Zapewne pisząc ten tekst ryzykuję, że kilka osób straci do mnie sympatię lub że przestanę być mile widziana w niektórych kręgach. Trudno – czuję potrzebę podzielenia się tymi przemyśleniami i swoim doświadczeniem w nadziei, że dzięki temu ktoś kiedyś uniknie nieprzyjemnego rozczarowania. Nie jest moją intencją oceniać czy urazić kogokolwiek z moich znajomych – raczej opisać pewne zjawisko i – być może niewidoczne dla biorących w nim udział osób – jego konsekwencje.

O co chodzi?

O piramidę finansową, która jest sprzedawana w środowisku warsztatowo-kręgowo-rozwojowym, szczególnie wśród kobiet, pod płaszczykiem „transformacyjnego procesu uzdrawiania/stawania w swojej mocy/kobiecej inicjacji (niepotrzebne skreślić)”, „tkania marzeń”, „kręgu błogosławienia”, „mandali świętej ekonomii” czy czegoś o równie zachęcającej nazwie.

Być może jesteś kobietą, która obraca się w tym środowisku i już dostałaś zaproszenie do tego typu grupy i wiesz, o czym piszę. Jeśli nie – lepiej zapnij pasy, bo zanurkujemy głęboko w króliczą norę. Mam nadzieję, że wytrwasz do końca tego tekstu, bo chcę w nim poruszyć liczne i bardzo nieoczywiste wątki.

Zaczyna się niewinnie

Pisze do ciebie koleżanka. Być może jest to osoba, u której byłaś kiedyś na jakimś warsztacie, albo znajoma z jakiegoś kursu. Może osoba, którą obserwujesz na Instagramie, albo po prostu dalsza znajoma. Pyta, czy masz chwilę, żeby pogadać. Sprawa nie nadaje się do pisania. Pierwsza reakcja? Zazwyczaj radość, że ktoś chce pogłębić z tobą relację, albo troska, że może coś się stało i jest potrzebna pomoc. Znajdujesz więc czas na rozmowę i… od słowa do słowa zostajesz zaproszona do cudownej, transformującej grupy, która zabierze cię w proces samouzdrowienia i pozwoli spełnić swoje marzenia. W jaki sposób? Przechodząc przez cztery żywioły zintegrujesz w sobie ich jakości, a dzięki wsparciu grupy będziesz cały czas motywowana do regularnej praktyki i pracy nad sobą. Przejdziesz przez inicjację czterech żywiołów, a kończąc inicjację ostatniego z nich, dostaniesz w darze 8000 zł. Wystarczy na wejściu wpłacić tysiaka. Cudowny biznes, ośmiokrotne pomnożenie inwestycji, nic tylko spełniać marzenia.

 Gdzie jest haczyk? Przechodząc przez żywioł Powietrza musisz tylko znaleźć kolejne dwie osoby, które „wejdą do gry” i wpłacą 1000 zł. Co się stanie, jeśli nie znajdziesz dwóch kolejnych ochotniczek? Tego niestety nigdy żadna zapraszająca osoba mi nie powiedziała, bo zapewne sama tego nie wiedziała – wszak rozmawiała ze mną sama na etapie, gdy nie doszła jeszcze do ostatniego żywiołu, by zgarnąć „dar”, bo dopiero rekrutowała kolejne osoby zapewniające tegoż daru sfinansowanie.

Coraz mniej niewinna manipulacja

Podczas pierwszej takiej rozmowy w mojej głowie rozdzwoniły się wszelkie możliwe dzwonki alarmowe. Hola, hola, podpowiadał głos rozsądku. A co, jeśli nie znajdziesz dwóch osób chętnych dołączyć do tego procesu? Stracisz tysiąc złotych.

Podzieliłam się tym zastrzeżeniem z koleżanką. Co usłyszałam w odpowiedzi? „Kochana! To się jeszcze nigdy nie zdarzyło, inaczej byśmy teraz nie rozmawiały. A poza tym… Boisz się stracić pieniądze? To tym bardziej znak, że powinnaś dołączyć do naszego kręgu, żeby przepracować ten lęk. Naucz się puszczać wolno, aby móc otrzymywać dary Wszechświata! Dzięki temu procesowi nauczysz się świętej ekonomii wolnej od systemowych kajdanów…

Zatrzymam się przy tym na chwilę, bo chcę, żeby to wybrzmiało. Mam nadzieję, że już to czujecie. To zapach manipulacji… i to takiej najgorszego rodzaju, bo żerującej na naszym poczuciu niedoskonałości i skłonności do szukania w sobie winy (jakże powszechnego na podlewanej martyrologiczno-katolickim sosem polskiej ziemi). Przypomnę, że jest to oferta kierowana zazwyczaj do osób zainteresowanych warsztatami samopomocowymi, rozwojem duchowym, samodoskonaleniem. Pracujących z emocjami, w tym z lękiem. Często w procesie psychoterapii (wrócę do tego jeszcze). Często szczególnie podatnych na sugestię, że mają coś jeszcze do przepracowania. Szczególnie z ust osoby, którą w jakiś sposób szanują (bo na przykład były u niej na warsztacie albo obserwują jej treści na Instagramie). I tutaj, gdy wyrażamy swoje obawy (przypomnę: u zdrowej, niezaburzonej osoby strach/obawa jest mechanizmem, którego zadaniem jest chronienie nas przed niebezpieczeństwem) na białym koniu wjeżdża gaslighting[1]: ucisz ten swój lęk, bo powstrzymuje cię przed obfitością!

Drugi poziom manipulacji do specyficzny, new-age’owy język, jakim posługują się „rekruterzy”. Typowy tekst: „kochana, pojawiłaś mi się w polu” – za pierwszym razem zabrzmiał, jakby to jakaś opatrzność nas połączyła, jakby siła wyższa chciała mnie skłonić do przystąpienia. Za drugim i trzecim razem brzmiał śmiesznie. Za czwartym dał mi przekonanie, że uczestniczki „kręgu” otrzymują specjalny „poradnik sprzedaży”, który operuje takim językiem.

No dobrze, ale co to właściwie jest ta piramida finansowa?

Cytując za wikipedią: „Piramida finansowa (ang. Pyramid scheme) – struktura finansowa, w której zysk konkretnego uczestnika jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niejako niżej w tej strukturze. […]

Mechanizm działania piramid finansowych polega na pozyskiwaniu przez ich założycieli jak największej liczby uczestników, którzy – zachęceni obiecywanymi zyskami – wpłacają im pieniądze. W praktyce rzadko są świadczone usługi finansowe. Organizatorzy namawiają zwykle uczestników piramidy finansowej do werbowania kolejnych osób. Z tego powodu piramidy finansowe są z góry skazane na upadek, bowiem system wymaga lawinowego dopływu nowych uczestników, a taka możliwość jest ograniczona. Hipotetyczna piramida, która wymagałaby zwerbowania przez każdego uczestnika sześciu kolejnych, już na dziesiątym jej poziomie musiałaby mieć liczbę uczestników większą o 60% od liczby mieszkańców Polski, a na trzynastym poziomie liczbę uczestników znacznie większą od liczby mieszkańców świata.

Struktura piramidy finansowej istnieje zatem dopóki suma wycofywanych przez uczestników pieniędzy jest niewielka w stosunku do napływających do systemu nowych środków. Zgodne z ustaleniami wypłaty środków pierwszym uczestnikom piramidy usypiają czujność kolejnych, liczących na rzekomo łatwe, pewne i wysokie zyski. Im bardziej organizatorom udaje się wydłużyć okres nowych wpłat i im więcej ma ona poziomów, tym więcej uczestników jest poszkodowanych w chwili jej upadku – często tracą oni większość lub nawet całość powierzonych środków.

Klasyczne piramidy finansowe można poznać po tym, że otwarcie wskazują na to, że jedynym źródłem zysków uczestników są wpłaty od kolejnych osób. Mechanizm ich działania jest jednak często maskowany za pomocą pozornego oferowania inwestycji w określone aktywa (np. nieruchomości, metale szlachetne [lub transformujący proces inicjacji, tzw. INWESTYCJA W SIEBIE – przyp. Autorki]). Bardzo często zdarza się, że uczestnicy orientują się, że zostali oszukani dopiero wówczas, gdy organizator ma trudność w regulowaniu zobowiązań lub wręcz wtedy, gdy piramida upada.”

Poniższy schemat opisuje to w ten sposób:

4 darczyńców + dwóch trenerów + 1 lider = jedna grupa po każdej stronie kręgu. Zadaniem każdej grupy jest „pobłogosławić” otrzymującego dar. Kiedy otrzymujący jest w pełni „pobłogosławiony”, wychodzi z kręgu i liderzy zostają otrzymującymi dla dwóch kolejnych grup. Każdy przesuwa się ku środkowi koła, zajmując miejsce poprzednich osób. Darczyńca ->trener->lider->otrzymujący.

Niebiescy: Ofiarowują dar i uczą się, jak działa krąg. Muszą dać się trenować, uczyć i być zastępowalni.

Zieloni: Są odpowiedzialni za to, by niebiescy byli dobrze poinformowani. Uczą niebieskich jak zaprosić dwóch kolejnych darczyńców.

Różowi: To liderzy kręgu. Sprawdzają, jak się mają ludzie, utrzymują wysoki poziom zaangażowania. Odpowiadają na pytania i przekazują informacje. Przygotowują swoją grupę do rozdzielenia.

Fioletowi: Świętują! Dbają o to, by wszyscy byli na bieżąco poinformowani. Kiedy otrzymują „błogosławieństwo”, dziękują i rozważają powtórkę tak często, jak mają na to ochotę 😊

Całościowo – żeby uczestnik przesunął się w kolejce od „inwestycji” do „błogosławieństwa”, do kręgu muszą dołączyć kolejne 23 osoby. Z których sam rekrutuje tylko 2, ma więc minimalny wpływ na to, czy w ogóle uda mu się dotrzeć do centrum „mandali”. Szansa na to jest więc realistycznie bardzo niska i spada wraz z każdym kolejnym poziomem „mandali” (nigdy nie wiesz, na którym jesteś). A nawet jeśli znajdziesz się wśród szczęśliwców, którym uda się otrzymać „dar”, zawsze gdzieś pod tobą będą ofiary, które stracą swoją „inwestycję”.

Nie dziwi więc desperacja „rekruterów” i uciekanie się do różnych metod manipulacji (być może nie zawsze świadome). Na tym etapie rozumie się już zazwyczaj, w co się weszło i… pozostaje z podniesioną głową przyznać się do błędu i przełknąć straconą „inwestycję” lub ulec dysonansowi poznawczemu[2], uwierzyć w obietnicę „błogosławieństwa” i spróbować zwabić kolejne osoby.

Dlaczego to głębszy problem?

Przymierzałam się do napisania lub nagrania czegoś na ten temat już od dłuższego czasu. Dlaczego ten wątek zaczął mnie tak nurtować?

Pierwszy powód jest bardzo osobisty. Przy pierwszej próbie rekrutacji przez znajomą jakoś mnie nie uderzył, bo i tak nie było mnie stać na „inwestycję”, a i znajoma wykazała się szlachetną łagodnością i nie naciskała. Za to druga, parę lat później, trafiła mnie prosto w miękkie podbrzusze. Byłam właśnie w trakcie psychoterapii i przepracowywałam na niej między innymi temat finansów i mojego podejścia do nich. W dodatku czułam się samotna i zdołowana. Gdy napisała do mnie koleżanka z pytaniem, czy mam czas porozmawiać, byłam cała w skowronkach. Poczułam nadzieję, że to może być początek fajnej relacji. Otworzyłam przed nią serce, by w trakcie dowiedzieć się, że wcale nie chodziło o miłą pogawędkę o życiu, tylko o to, żeby zaoferować mi „inwestycję życia”.

Gdy w opisie „inwestycji” pojawiły się wszystkie czerwone flagi, przeszukałam Internet i potwierdziłam swoje obawy.

I zrobiło mi się po prostu niedobrze.

Niedobrze, bo ktoś, kto stworzył tę piramidę, żeruje na kobietach z mojego środowiska. Żeruje na tym, że chcą spełniać swoje marzenia i brakuje im na nie środków. I pozbawia ich tych środków. Żeruje na znajomości ludzkiej psychiki, posługując się manipulacją, dysonansem poznawczym, technikami sprzedażowymi rodem z MLM. Żeruje na niepewności, traumach, na niskim poczuciu własnej wartości. Żeruje na kryzysie (najwięcej ofert przystąpienia do „kręgu” dostawałam podczas pandemii). Niszczy, nadużywa relacje i wzajemne zaufanie. I obiera sobie na cel osoby w trudnej sytuacji finansowej (no nie czarujmy się, 7 tysięcy złotych obiecywane jako „dar” to nie jest jakaś zawrotna kwota, a i tak trzeba się na nią napracować poprzez „rekrutację”. Tyle samo można zarobić przez dwa miesiące średnio dobrze płatnej pracy. Kto się na to skusi? Osoby, dla których jednak jawi się to jako wysoka kwota).

I depcze przy tym rzeczy, które mogą być wartościowe i piękne, używając słów w niewłaściwym znaczeniu.

Takich słów jak kobiecy krąg. Ekonomia daru. Inwestycja w siebie.

Bardzo zależy mi na tym, by nie było tu nieporozumień.

Prawdziwa ekonomia daru to nie jest piramida finansowa. Prawdziwa ekonomia daru polega na tym, że usługobiorca sam wycenia, ile jest dla niego warta usługa, za którą płaci. A inwestycja w siebie na tym, że inwestujemy w doświadczenia, wiedzę i umiejętności, które wzbogacą nas na lata i staną się podwaliną naszych życiowych, zawodowych lub interpersonalnych kompetencji. A kobiecy krąg to krąg wsparcia kobiet, w którym spotykamy się ze sobą na równi. Nie trzeba płacić tysiąca, żeby mieć dostęp do kontaktów, relacji i wzajemnej motywacji.

Świat samorozwoju i eksploracji świadomości jest naprawdę bogaty w rzetelne, mądre i wartościowe warsztaty i kursy, które w zamian za daną cenę oferują namacalną wartość, której otrzymanie nie jest uwarunkowane rekrutacją kolejnych klientów.

Ironiczny wątek na koniec?

„Krąg Obdarowywania” naprawdę może stać się swoistą inicjacją czy procesem, który cię rozwinie. Ten moment następuje, gdy uświadamiasz sobie, że nieuchronnie piramida się zawali i stajesz przed decyzją, czy pozostać w grze i wabić kolejnych rekrutów, czy stanąć w prawdzie i przyznać przed sobą, że padłaś ofiarą manipulacji i dezinformacji, przełknąć gorzką pigułkę straty i świadomie postanowisz zrezygnować z walki o „błogosławiestwo” i dalszej rekrutacji… a może nawet podejmiesz próbę rozmowy na ten temat z innymi uczestniczkami kręgu. Jestem ciekawa, czy to kiedykolwiek się zdarzyło.

Na koniec pragnę jeszcze raz podkreślić, że celem tego tekstu nie jest krytyka ani wyśmianie dziewczyn, które zostają wciągnięte w tego typu piramidy. Postrzegam je jako ofiary wyrafinowanego, makiawelicznego i zakrojonego na szeroką skalę oszustwa i to osoby, które są twórcami tego typu piramid są głównym celem mojej krytyki i źródłem obrzydzenia.

Mam nadzieję, że powyższy tekst wniósł do twojego życia coś ciekawego i wartościowego. Jak dotąd nie znalazłam w polskim internecie nikogo, kto by poruszył ten temat. Jeśli znasz takie materiały – będę wdzięczna, jeśli mi je podeślesz. Sama podczas własnych badań posiłkowałam się tą stroną, którą znalazłam przy pierwszej próbie zgłębienia tematu:

https://peakd.com/hive-123046/@julianhorack/scam-warning-dream-weaving-loom-is-a-pyramid-scheme-and-criminal-offence

P.S.

Po napisaniu tego tekstu odkryłam jeden polski podcast, w którym jest mowa o „mandali kobiet” jako piramidzie finansowej.

Znajdziecie go tutaj.

Warto go posłuchać, bo autorka wymienia w nim dodatkowe czerwone flagi, jakie pojawiły się, kiedy sama została zaproszona do „mandali kobiet”: tajność całej procedury, prośba o nie konsultowanie swojej decyzji z bliskimi, szczególnie mężczyznami i o nie wyszukiwanie tematu w Internecie, bo to „kłamstwa”. Dodatkowo autorka wspomina o tym, że poszczególne „mandale” różnią się między sobą kwotami a nawet walutami wpłat za wejście w zależności od tego, kto akurat siedzi w centrum mandali.


[1] Gaslighting – forma psychologicznej manipulacji, w której osoba lub grupa osób umyślnie tworzy w osądzie ofiary wątpliwości wobec własnej pamięci czy percepcji, często wywołując u niej dysonans poznawczy i inne stany, takie jak niskie poczucie własnej wartości (źródło przypisu: Wikipedia).

[2] Dysonans poznawczy – stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się, gdy jednocześnie występujące elementy poznawcze, dotyczące poznawanego zjawiska, wydarzenia (np. obrazy, dźwięki, opinie i komentarze osób towarzyszących) są niezgodne ze sobą. Dysonans może wystąpić także, gdy zachowania osób nie są zgodne z postawami tych osób w przeszłości. Stan dysonansu wywołuje dyskomfort i napięcie motywacyjne co za tym idzie związane z nim zabiegi, mające na celu zredukowanie lub złagodzenie napięcia. Może się to objawiać potrzebą zagłuszenia, zignorowania obrazu, lub dowolnego innego z wybranych bodźców, w tym informacji i opinii przekazywanych przez osoby towarzyszące procesom poznawczym. (Żródło przypisu: Wikipedia)



15 odpowiedzi do „Ezo-przekręt, czyli dlaczego nie biorę udziału w „kręgach obdarowywania”, „mandalach kobiet”, „dream weavingu” i innych „duchowych” piramidach finansowych?”

  1. Super, szukałam takiego artykułu kilka miesiecy temu:) zostałam zaproszona i właśnie zastanawiałam się, dlaczego tam trzeba wpłacać te pieniądze, skoro mówiły mi, że chodzi o to ,aby w kręgu się wspierać, rozmawiać itd… te pieniądze przecież w takim wypadku są niepotrzebne. I jeszcze miały to być dolary australijskie. Nadal czasami się odzywają czy nie chce dołączyć.

  2. Na jednej z dużych grup kręgowych na FB była duża dyskusja na ten temat. Wypowiadały się zarówno kobiety zadowolone z mandali, jak i te poszkodowane przez nią i takie, które nigdy w nią nie weszły, ale bardzo mocno czuły ją jako manipulację na subtelnych poziomach.

  3. A co myślisz o innych kręgach, na których się nie płaci, albo przynosi jedzenie na wspol y stół?

    1. Jestem bywalczynią i bardzo sobie chwalę taką formę spotkania.

  4. Ja przeszlam wszystkie 4 zywioly, otrzymalam moj dar I bylam zadowolona z tego co przyniosla mi mandala. Zycie jest Jakie myslisz ze jest. Jak myslisz ze to przekret to tak wlasnie jest. Jak myslisz ze udzial moze pomoc, to tez prawda.

    1. A myślisz, że dałoby się zrobić to samo bez struktury piramidy?
      I jak myślisz, co się stało z osobami, które nie zdołały skutecznie zaprosić dwóch nowych „ogni”?

    2. Dokładnie, to co masz w sobie (przeważnie nieuświadomione) manifestuje się w Twojej przestrzeni.

    3. Możesz być dalej zadowolona, że zarobiłaś na nieszczęściu i wykorzystaniu innych. Zawsze jest moment kiedy piramida się zawala a ludzie na jej samym dole tracą.

  5. Byłam, przeszłam wszystkie żywioły. Cudowny proces, oczywiście nie dla każdego. Poznałam piękne kobiety z którymi jestem bardzo blisko do dziś.
    Każda mandala jest inna, i to wszystko co gdzieś Ciebie „haczy” jest do uzdrowienia.
    To trzeba czuć sercem.
    Pieniądze to tylko energia i to my nadajemy jej wartość.

    1. Myślisz, że dałoby się poznać piękne kobiety i przejść piękne procesy bez struktury piramidy finansowej i w pełnej transparentności co do zasad funkcjonowania i tego, kto jest twórcą tej struktury?

    2. „Nade mną” w mandali też były inne kobiety, które zgarnęły pieniądze i były bardzo zadowolone z procesu. Myślisz, że byłoby to możliwe bez tych wszystkich dziewczyn, które nie przeszły całego procesu? Odpowiedz sobie szczerze, jakim kosztem mogłaś „zrealizować” swoje marzenie.

  6. Cześć,
    Git artykuł, te wszystkie kręgi błogosławieństw, potencjału i innych dyrdymałów to scam na szeroką skalę. Ale, że znajdują się chętni jest powodowane wieloma kwestiami. Według mnie dwie są najistotniejsze:
    1) oderwanie człowieka od duchowości na rzecz materializmu – a tak prowadzi nas idea konsumpcjonizmu, więc poszukiwacze duchowych przeżyć chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, duchowosc+bogactwo,
    2) człowiek w skutek socjal mediów uzależniony jest od natychmiastowej gratyfikacji (coś wrzucisz to ktoś da lajka), a tutaj, dasz hajs to od razu będziesz wykonywać astralne biegi że złotem w walizce.

    Te i inne rzeczy związane są z tym, że współczesny, zachodni człowiek, oderwał się od podwalin cywilizacji, czyli tradycji judeo-chrzescijanskiej. I jak widać spraw ducha nie da się załatać sprawami ciała.
    Ludzie porzucili Boga i odwrócili się od nauk Chrystusa (by żyć skromnie, wspomagać się nawzajem i mieć uwagę skierowana nie na czubek swojego nosa, a na bliźnich) na rzecz różnorakich magików i guru, którzy wyczuli w tym hajs i głupich, naiwnych ludzi nabijają w butelkę.

  7. Dzięki za ten artykuł. Byłam w bardzo słabej kondycji psychicznej i niezbyt przyjemnej kondycji finansowej. Udałam się na spotkanie z przyjaciółkami (!) Jedna z nich, PO spotkaniu, gdy już nie było pozostałych dwóch dziewczyn, zaproponowała mi TO. Namawiała niemożliwie! Po miesiącach milczenia (nasza przyjaźń była już nieco na rozstaju dróg), nagle zaczęła dzwonić, pisać i nagrywać się. W tajemnicy przed ukochanym mężem (!), weszłam w to…Dosłownie po bodajże godzinie i próbie rekrutacji kogoś ode mnie, poczułam głębokie obrzydzenie. Autentycznie chciało mi się wymiotować. Miałam namawiać kogoś do „produktu bez produktu”, to miała być „super szybka mandala”…Napisałam, że się wycofuję: „SORRY, ALE KASKA ZOSTAJE”. Napisałam więc do tej głównej dziewczyny, która była już „na górze”. Opisałam trudną sytuację materialną i poprosiłam o zwrot przelewu gdy do niej dotrze. Wiadomość odczytała i nie odpisała Poczułam się oszukana i zmanipulowana. Na szczęście znajoma, której się pożaliłam, uświadomiła mnie, że jest weekend i mogę cofnąć przelew. Udało się. Poczułam ulgę i satysfakcję. Napisałam mojej „przyjaciółce”, że kasę wycofałam, na co usłyszałam „A co na to Joanna?”. Bez komentarza…Do tej pory to we mnie siedzi i już zostanie. Na szczęście jest i dobra strona tej sytuacji. Utwierdziłam się jedynie, kto w moim życiu jest kim 😉

  8. Świetny tekst. Mam nadzieje, że pomoże. Sama zostałam zaproszona przez bliską znajomą do tego kręgu z 4 żywiołami, ale jak zaczęła opowiadać to od razu poczułam MLM i nie podjęłam tematu. Warto o tym mówić i pisać. Wdzięczność🙏

  9. Ja też niestety zostałam zaproszona i uległam manipulacjom.. Faktycznie idealnie trafiły w punkt, bo temat pieniędzy bardzo chciałam przepracować i „otworzyć się na dary wszechświata”. Z perspektywy czasu wiem, że to była manipulacja, ale wtedy bardzo potrzebowałam zastrzyku gotówki na.. życie.

    Według zasad miałam nagrywać krótkie wideo innym dziewczynom (których nie znałam). Zostawałam wielokrotnie upominana, że zbytnio się rozgaduję, że mam nie wchodzisz w szczegóły (bo filmiki miały być płytkie i nic nie wnoszące do relacji między kobietami w grupie).

    W efekcie telefon mi się zapchał od kilkudziesięciu filmików na dzień, a ja nie zwerbowałam nikogo, bo sama (już będąc uczestnikiem Loomu) miałam coraz więcej wątpliwości i nie umiałam go nikomu szczerze polecić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witaj w enteogrodzie

To bezpieczne miejsce odgrodzone od zgiełku chaosu, w którym można pielęgnować świadomość i dawać jej warunki do wzrostu. Jeśli poświęcisz jej wystarczająco dużo cierpliwości i uwagi, wyda Owoc Życia.

Podziękuj nam

Podoba ci się to, co robimy? Możesz nam podziękować tutaj, kupując nam wirtualną książkę. Dzięki temu będziemy mogli kontynuować swoje studia i pracę nad blogiem, by pisać dla ciebie jeszcze lepsze artykuły.